|
Pomysł zebrania kilku wędkarzy nad Grand Union Canal w Londynie chodził mi już po głowie od dłuższego czasu. Jest kilku kolegów, którzy stawiają tu swoje pierwsze wędkarskie kroki. Ja sam po przeprowadzce z Tunbridge Wells do Londynu znalazłem nad tą właśnie wodą swoje ukojenie i odskocznię od codziennych obowiązków.
Do dziś spędzam tu dużo swojego wolnego czasu, poznaję kanał i łowię w nim coraz to piękniejsze drapieżniki. Na pewno będzie mi brakować takich klimatów po wyjeździe stąd. Wody z moich rodzinnych stron wyglądają zupełnie inaczej i nie ma w nich tylu pięknych garbusów, którymi cieszę się na kanale. Czas ustalam na tydzień przed spotkaniem i wypada to 11 kwietnia. Z prognoz pogody, które śledzę regularnie wynika, że pogoda nam dopisze. Miejsce to Slouhg Arm, West Drayton. Ja(Chef),Badboy i Dominik75 powoli rozkładamy wędki czekając na resztę chłopaków, którzy jak się za chwilę okazuje stoją po drugiej stronie mostu. Dołączamy do Hajaszka i NightFoxa. Ale kogoś jeszcze brakuje. Swoją wizytę w Londynie zapowiadali Gregs, Kerad, Olabo i Pablo2612. Nie dają na siebie długo czekać. Mieli kawałek do przejechania, bo jadą z Peterborough i Kettering. Mamy już komplet. Rozmowy i śmiechy nie mają końca. Wymiana zdań i pogłądów na różne wędkarskie tematy, zaglądanie w pudełka z przynętami, pamiątkowe fotki: 
Nikt na razie nie myśli o wędkowaniu. Atmosfera nad kanałem robi się naprawde przyjemna. Wędki stoją i czekają na hasło, które rzuca Hajaszek. Za pierwszą złowioną rybkę czeka nagroda w postaci dowolnie wybranego woblera z jego własnoręcznie robionej, pokaźnej kolekcji, której próbki można obejrzeć na naszym forum. 
Tak więc wędki w dłoń i zaczynamy nasze wędkowanie. Woda w kolorze kawy, ale to na kanale przynosi dobre efekty. Pierwszego szczupaka wyciąga Pablo2612. To nastraja resztę chłopaków pozytywie na dalsze przeczesywanie kanału. 
Ryba szybko wraca do wody. Olabo ma jedno wyjście, a ja z Badboyem kierujemy się pod most gdzie zawsze są pasiaki. Długi rzut B.boya i na 4calowe kopyto siada niezły garbus. 
Radość Badboya ogromna. Fotka, gratulacje i rybka wraca do wody. Wszyscy przez najbliższą godzinę skupiają się na wędkowaniu. 

Nie ma już brań i udajemy się w miejsce, gdzie rozpalimy małe ognisko i zjemy kiełbaski. A tam już czysta sielanka i ciąg dalszy pogawędek wędkarskich. Niestety obowiązki rodzinne wzywają Hajaszka i NightFoxa i muszą wracać do domów. Olabo postanawia wykonać jeszcze kilka rzutów na kanale zanim ognisko się rozpali i udaje mu się wyjąć szczupaka.

Przez cały czas pogoda nam dopisuje jak i nasze humory. Jeszcze jedno pamiątkowe zdjęcie i rozjeżdżamy się do domów. Szkoda, że tak rzadko się spotykamy, bo takie wypady razem mają swoje uroki. Nie zawsze to pogoń za wielka rybą musi być celem wyprawy wędkarskiej. Serdecznie wszystkim dziękuje za przybycie i naprawdę udany dzień nad Grand Union Canal w Londynie.

Relację przygotował: Marcin Ejankowski Zdjęcia: Marcin Ejankowski, Dariusz Gorgoń |