|
Zandermania to doroczne towarzyskie zawody spinningowe, które organizuje Gary Palmer - pasjonat i popularyzator łowienia sandaczy UK. Na spotkanie przyjechała nieco ponad dwudziesto osobowa grupa wędkarzy w tym kilku użykowników naszego forum (GerryT, Greg GT500, hunter, hunter28 oraz niżej podpisany).
Zawody zorganizowano jak co roku na kanale w miejscowości Gloucester. Łowisko jest otwarte cały sezon i dostępne za opłata dzienną uiszczaną na brzegu. Kanał ma średnią głębokość 3-4m i w zasadzie jest mało urozmaiconym łowiskiem niosącym dość mętną wodę co odpowiada bardzo licznym tutaj sandaczom. Dzień był upalny i bezchmurny co stanowiło spory kontrast do zawodów z roku poprzedniego, które to rozgrywane były w strugach deszczu, zimnie i wietrze. Kto zapomniał kremu do opalania cierpiał męki kolejnego dnia... Żar lał się z nieba i pogada nastrajała raczej na piknik niż na wymagające skupienia "dłubanie" mętnookich. Jak już wspomniałem uczestników było niewielu ponad dwudziestu, co było chyba skutkiem tak pięknej pogody. Najwidocznie niektórzy dali już za wygraną przed przyjazdem i nie stawili się na starcie, z jednej strony szkoda bo świadczy to niewielkim zainteresowaniu połowem sandaczy na spinning, z drugiej strony było luźniej na brzegu. Krótko po godzinie ósmej zaczęliśmy łowić i już pierwsza godzina pokazała, że będzie ciężko. Ktoś złowił małego szczupaka, ktoś inny okonia a sandacze nie pokazywały się na końcach zestawów. Punktowane były tylko sandacze więc tak naprawdę nie było sensu skupiać się na łowieniu innych ryb. Ja trzymałem się w pobliżu Grzegorza (hunter28), który zna to łowisko lepiej i miał w zanadrzu kilka bankówek. Pierwszego sandacza łowi Grzegorz, ryba nie duża ale bardzo ważna, dająca pewności i zachęty do dalszego łowienia. Zaraz po sandaczu na kopytko siada przyzwoity okoń.


Ja łowiąc obok mam jakieś niemarwe brania i jedno piękne uderzenie na koguta. Po zamianie miejscówki dochodzimy do Gerry'ego i Włodka, którzy uparcie rzucają w jednym miejscu łowiąc po jednym małym sandaczu. Na tym ranne brania kończą się i następuje dość długa pauza. Po dłuższym czasie przenosimy się w kilka osób w dość popularna miejscówkę, gdzie zawsze udaje się coś złowić. Brania są pojedyncze, trudno wyciągnąć jakiekolwiek wnioski i przełożyć to na lepszy wynik. W krótkim odstepie czasu padają trzy podobnej wielkości ryby złowione przez Grzegorza (hunter28), drugiego Grzegorza (Greg GT500) oraz angielskiego kolegę ukrywającego się pod nickiem Welsh Pip na forum LAS.
Po tych rybach wiadomo, że jeszcze wszystko może się wydarzyć. Hunter28 łowi jeszcze jednego mniejszego sandacza czym umacnia swoją pozycję lidera. I znów kolejna przerwa w braniach. Przesuwamy się na kolejne odcinki kanału nie odnotowując nawet skubnięcia. Po jakimś czasie wracamy w sprawdzone miejsce i wreszczie ja mam na kiju niebrzydką rybę. Zmiana przynęty na klasyczny biały twister i agresywne prowadzenie wzdłuż brzegu przynosi oczekiwany rezultat. Rybę łowi też Włodek (hunter).
 Brania w tym miejscu znów się urywają a do końca zawodów mamy jeszcze około dwóch godzin. Pozostały czas postanawiamy wykorzystać na stopniowe przeczesywanie kanału aż do miejsca zbiórki, skupiając się bardziej na miejscach, gdzie mieliśmy wcześniej brania. Od tego momentu walka o czołowe miejsca rozgrywa się pomiędzy zawodnikami reprezentującymi polishanglers.com. Ja doławiam jeszcze trzy ryby a każdy z Grzegorzy po jednej po czym w zasadzie już wiemy, że mamy całe podium. Po podsumawaniu kart połowowych nastepuje ogłoszenie wyników i rozdanie nagród. Hunter28 dostaje nagrodę za największą masę złowionych ryb, Greg GT500 nagrodę za największego sandacza a ja zgarniam drugą nagrodę za masę złowionych sandaczy - w zasadzie to Greg GT500 miał w sumie minimalnie więcej ryb lecz regulamin zawodów przewidywał maksymalnie jedną nagrodę dla na zawodnika przez co i ja się załapałem:)
 Co tu dużo mówić, Zandermania należała do nas i pokazała, że polska szkoła spinningu nie ma sobie równych. Do zobaczenia w przyszłym roku na kolejnych zawodach z tego cyklu - Zandermania 2011 już za jedenaście miesięcy! Relację zdał: Artur Brzozowski Fotografie: Polishanglers.com |