|
Miałem wiele sprzeciwów, żeby w ogóle wypróbować plecionkę do połowu okoni. Znałem rzecz jasna ten wytwór laboratoryjny z ostatnich kilku sezonów, stosowałem plecionkę do połowu szczupaków, na Wiśle podczas orania dna plecionka jest nie zastąpiona, ale okoni w jeziorach jeszcze nie łowiłem.
Słyszałem o spinningistach, którzy wychwalają pleciony włosek pod niebiosy i łowią nim prawie zawsze i prawie wszędzie, ale Panowie nie popadajmy w paranoję. Od razu byłem sceptycznie nastawiony do takiego łowienia. Biorąc pod uwagę taką rzecz jak podejście okonia do gumowej przynęty wydawało mi się, że plecionka nie ma szans sprawdzić się i wygrać rywalizację z miękką żyłką monofilową. I tak było w rzeczywistości. " Nie łowiłem tutaj dwa pełne lata. A wcześniej bywało rewelacyjnie. To jezioro zawsze kojarzyło mi się z okoniami. To tutaj uczyłem się super lekkiego spinningu w najlżejszym wykonaniu. Tutaj ćwiczyłem moje pierwsze okonie łowione za pomocą pickera i gumek o długości 2 cm i tutaj świadomie polowałem na jazgarze z jeszcze mniejszymi twisterami. Mój największy jazgarz miał bodajże 14 cm. 
Idąc brzegiem tego jeziora o świcie kiedy miasto było otoczone jeszcze łuną snu i nocnych marzeń przypominałem sobie miłe chwile spędzone nad tym jeziorem. Miłe chyba dlatego, że tych mniej miłych nie chcę się pamiętać. 
Dzisiaj też będę polował na pasiaki. Sprzęt jednak różni się trochę. Mimo zastosowania tego samego kija co zawsze, kołowrotek uzbrajam w plecionkę Spiderwire. 
Będę testował po raz pierwszy na własnej skórze zastosowanie plecionki w przypadku łowienia okoni na przynęty miękkie. Już pierwsze brania okoni na moich tutejszych miejscówkach przekonują mnie do tego, że użycie plecionki przy takim łowieniu to kompletna paranoja!!! Nie dość, że nie mogę zaciąć okoni, bo one są szybsze w wypluwaniu przynęty to na dodatek nie jestem w stanie wyczuć ich sposobu brania, bo plecionka z natury nie rozciągliwa nie daje mi na to szansy. Już po godzinie chciałbym powrócić do miękkiej czternastki. Niestety nie ma nic za darmo, a eksperymenty muszę przejść na własnej skórze, żeby w przyszłości wyeliminować błędy w doborze sprzętu. Eksperymentuję z kolorami używanych przynęt i najlepszym okazał się seledynowy twister 3 cm. Na drugim miejscu plasuje się twister o kolorze motoroil o tej samej długości. W połowie łowienia rozgryzam brania okoni i wiem jak ciąć, ale dużo pasiaków schodzi mi w połowie drogi lub w początkowej fazie holu. Przy żyłce można to wyeliminować, tutaj niestety nie. 
Cóż zrobić. Pomęczę się jeszcze troszkę. Kończę łowienie po godzinie 9 rano. Mam niezły dorobek. 
Łowię 39 sztuk, ale tak poza nawiasem mówiąc gdybym zastosował miękką rozciągliwą żyłkę to miałbym ze dwadzieścia więcej. Wszystkie ryby wracają po złowieniu do wody, a Ja jadę na śniadanie." Ta wyprawa uświadomiła mnie prawie w 100%, że nie ma co się łudzić i szukać złotego środka. Chociaż nie powiem, że miałem jeszcze raz ochotę sprawdzić plecionkę w nieco innych warunkach. Było to na zbiorniku zaporowym Żur. Szukałem okoni wzdłuż brzegu w miejscach gdzie wędkarze cumują swoje łodzie. Okonie w takich miejscach czają się jak wilki na swoje ofiary, więc zadanie mogę mieć ułatwione. "Decyduję się dzisiaj na odmianę i postanawiam połowić z brzegu. Teren to oczywiście Przystań Wędkarska w Grzybku, okolice domków letniskowych i mostu prowadzącego do miejscowości Osie. Mam tam kilka ciekawych miejscówek. Teren ogólnie jest bardzo ciekawy. Silnie rozwinięta linia brzegowa, liczne burty brzegowe o spadzistych zboczach sprawiają, że okonie mają dobrą kryjówkę, a drobnica schronienie przed ich atakami. 
W dodatku w bliskiej odległości znajduje się tzw. Patelnia, czyli rozległy płytki blat gdzie latem miejscowi wędkarze nastawiają się na leszcze i liny. To sprawia, że miejsce to jest przystankiem na drodze migrującej drobnicy, która co róż zmienia swoje stanowiska. W dniu dzisiejszym kontynuuję testy z plecionką. Chociaż nie wiem po co, bo na j. Zajezierskim wypadły one negatywnie. Ale co tam, pokombinuję jeszcze trochę. Mam do wyboru dużą gamę paprochów, więc o przynęty się nie martwię. Martwi mnie natomiast zielona woda i kożuch przy samym brzegu, który już po kilku rzutach barwi moją plecionkę na kolor zielony. 
To zły znak. Mało kiedy zdarzało się, żeby w takich warunkach pasiak żerował pełną parą. No ale cóż, połowię, zobaczę o co biega dzisiaj. Zaczynam tuż obok przystani. Jest tutaj dużo łodzi miejscowych wędkarzy, dno opada spokojnie, by kilka metrów od brzegu uderzyć nagle w okolice czwartego metra. Będę skupiał się wyłącznie na łodziach, bo ostatnim razem to właśnie była dobra metoda na miejscowe okonie. 
Na początku próbuję na twister koloru białego. Okoń wyskakuje, ale nie mogę zaciąć , bo brania są zbyt chimeryczne. Zmieniam szybko na motoroil. Jest kilka brań, ale znowu bez skutku. Zmieniam główkę z 1.5g na 3g a twistera z motoroil na seledynowego. Wreszcie mogę zaciąć, ale plecionka to nie jest to co lubię przy takim łowieniu. Tutaj potrzebna jest finezja i miękkość zestawu, a nie toporność i sztywność linki. Taki zestaw jest dobry do woblerów na łowiskach rzecznych. Ogólnie dzisiaj złowiłem około 15 okoni , które mierzyły średnio 15-17 cm. Tak, czy inaczej plecionka i okonie to czyste nieporozumienie." Tekst i zdjęcia Przemek Szymański
|